ROTUNDA

Jest takie niesamowite miejsce w Beskidzie Niskim. Jeszcze kilka lat temu główny szklak beskidzki omijał szczyt tej góry. Teraz można tam trafić, idąc szlakiem czerwonym ze Zdyni do Regetowa. W górę przez las bukowy, brnąc w śniegu lub we mgle, szurając jesiennymi liśćmi, albo wiosną przy śpiewie ptaków dochodzimy do szczytu. Zza drzew wyłaniają się kilkunastometrowe pokryte gontem drewniane wieże – piramidy. Cztery ustawione w narożnikach kwadratu, piąta, wyższa, w środku. Trzeba zadrzeć głowę w górę by zobaczyć wieńczące je ozdobne krzyże. Wszystkie wieże mają podmurówkę z łupanego kamienia. A wokół nich, ustawione promieniście, żołnierskie groby z masywnymi drewnianymi krzyżami.

Jedni tej góry bronili, inni ją atakowali. Pięćdziesięciu czterech zostało tu na zawsze. Teraz leżą zgodnie koło siebie, oficerowie i szeregowcy, Rosjanie, Niemcy, Austriacy, Polacy… Znani z nazwiska i bezimienni. Wojownicy Wielkiej Wojny. Dla nich (a może jednak dla nas) na środkowej wieży wyryto w kamieniu inskrypcję:

Nie użalajcie się, że wokół naszych grobów huczą wichry

Na tym samotnym wzgórzu dalekim od ludzi

Tu bliżej jesteśmy wezwani wieczności,

Tu każdego ranka słońce wcześniej kryje całunem purpury.

W ciągu ostatnich lat ofiarnymi rękami został przywrócony dawny wygląd tego magicznego miejsca.

Możecie tu zobaczyć kilka zdjęć z wcześniejszych lat, z 2013–2015-2017 roku, oraz przejść się na wirtualną wycieczkę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.